RAFAŁ TRZASKOWSKI – Silna Komisja Europejska byłaby dobra dla Polski, ale inni jej nie chcą
2010-01-11
Właśnie zaczęła się batalia o kształt kluczowej instytucji UE, od której zależą finanse i polityka energetyczna Wspólnoty - pisze eurodeputowany Platformy Obywatelskiej Rafał Trzaskowski Już w przyszłym tygodniu zaczynają się przesłuchania na komisarzy w Parlamencie Europejskim. Wydawałoby się, że nic bardziej prozaicznego w życiu Wspólnoty nie może się wydarzyć. Nic bardziej błędnego. Przesłuchania są nie tylko pretekstem do zademonstrowania swoich wpływów przez Parlament, lecz przede wszystkim papierkiem lakmusowym dla intencji poszczególnych komisarzy oraz wyznacznikiem tego, w jakim kierunku zmierzać będzie Unia Europejska przez najbliższe lata.
Komisja Europejska od kilkunastu lat powoli traci wpływy. Dzieje się tak po pierwsze dlatego, że jest coraz mniej obszarów, w których Unia mogłaby się dalej integrować, gdzie Komisja mogłaby odgrywać rolę akuszerki nowych, ambitnych inicjatyw. Po drugie, państwa członkowskie w ogóle zdają się tracić entuzjazm dla pogłębiania integracji jako takiej. Wielu europejskich szefów rządów z rosnącą nieufnością patrzy na gremium pozostające poza pełną kontrolą. Po trzecie wreszcie, na konkurenta do roli najbardziej wspólnotowej instytucji pretenduje Parlament Europejski, którego uprawnienia rosną z roku na rok. Obecnie w Unii coraz więcej najbardziej delikatnych negocjacji toczy się właśnie między deputowanymi i przedstawicielami rządów, zaś urzędnicy Komisji nie grają już w nich pierwszych skrzypiec tak, jak to bywało dawniej.
Wiele mówiło się o tym, że traktat lizboński, który właśnie wszedł w życie, jest korzystny przede wszystkim dla ponadnarodowych instytucji Unii. O ile nie ma dyskusji co do tego, >>