RAFAŁ TRZASKOWSKI – Silna Komisja Europejska byłaby dobra dla Polski, ale inni jej nie chcą
2010-01-11
Niemniej jednak rola przewodniczącego wzrosła ponad miarę - poszczególne rządy co prawda przedstawiają José Manuelowi Barroso swoich kandydatów, ale to przewodniczący decyduje, za jaki obszar dany człowiek będzie odpowiadał w kolegium. Co więcej w trakcie trwania mandatu Barosso ma prawo zmienić przydział obowiązków, gdyby pojawiła się taka konieczność, a nawet za zgodą kolegów zwolnić danego komisarza z pracy.
Równolegle Parlament Europejski, który zatwierdza całą Komisję, postanowił pójść drogą amerykańskiego Senatu i wprowadził procedurę przesłuchań dla poszczególnych kandydatów. Parlament zawsze miał prawo odwołać całą Komisję Europejską (dwoma trzecimi swoich głosów). Niemniej jednak była to opcja tak drastyczna, że nigdy z niej nie skorzystano. Żadna różnica zdań między Komisją a deputowanymi, żaden ze zdarzających się sporadycznie skandali nie był na tyle poważny, aby Parlament zdecydował się odwołać całą Komisję. Nawet jeżeli Parlament miał poważne zastrzeżenie dotyczące jednego z komisarzy, jak było na przykład pod koniec lat dziewięćdziesiątych w przypadku Edith Cresson, która w Komisji stworzyła fikcyjne stanowisko doradcy dla swojego przyjaciela, nigdy nie miał możliwości odwołania jednego komisarza. Dopiero wzmocnienie roli przewodniczącego Komisji taką możliwość stworzyło.
Bardzo szybko okazało się, że proces przesłuchań nie jest czystą formalnością. Pięć lat temu w związku ze zdecydowanym sprzeciwem większości eurodeputowanych Barroso zmuszony był wystąpić do rządu włoskiego o nominowanie innego kandydata niż Rocco Buttiglione, >>