
Pani Przewodnicząca! Liczba osób cierpiących głód i żyjących w skrajnym ubóstwie w ostatnim roku dramatycznie wzrosła, i to nieprawda, że jest to wina kapitalizmu. Są systemy polityczne, które są znacznie gorsze dla ludzkiego życia i walki z głodem; podam tylko jeden przykład. W Europie kilkadziesiąt lat temu kraj, który ma bardzo dobre warunki rolnicze, został doprowadzony przez komunizm do głodu, w skutek którego zginęło więcej ludzi w jednym kraju, niż na całym świecie ginie w tej chwili. Tym krajem była Ukraina. Radziłbym się zastanowić nad tym, co się mówi w tej izbie.
W 2000 roku 198 członków ONZ przyjęło konkretne zobowiązania milenijne co do rozwoju. Pan komisarz powiedział o pierwszym, najważniejszym celu. Dzisiaj musimy odpowiedzieć na pytanie, czy ten cel jest osiągalny. Europejczycy zadają pytanie, czy nasze priorytety i nasza polityka są słuszne, a konkretnie, czy np. kosztowna walka ze zmianami klimatycznymi jest ważniejsza od walki z ubóstwem. Ja sam dostałem w tym tygodniu takie zapytanie: czy Unia Europejska nie myli celów i środków i zamiast walczyć ze skutkami ocieplenia, rozpoczyna najdroższą w historii ludzkości walkę z wiatrakami, czyli ze zmianami klimatycznymi?
Myślę, że najlepszym dowodem na brak sprzeczności między działaniami na rzecz klimatu a likwidowaniem głodu byłaby skuteczność w tej drugiej dziedzinie, czyli w rzeczywistym wyeliminowaniu głodu na świecie. Wtedy nikt by nam nie zarzucił, że priorytety są wadliwe i że przedkładamy walkę z klimatem nad walkę z głodem, o czym mówił też pan poseł Deß.
Rolnictwo w najbliższych latach będzie bardzo ważne. To co musimy zrobić, to przekonać kraje rozwijające się i pomóc im w tym, aby inwestowały w rolnictwo, oraz by wypełniały własne deklaracje, że 10% budżetu krajowego będzie przeznaczane na rozwój rolnictwa, bo tylko w ten sposób możemy zwiększyć potencjał rolnictwa w biednych krajach i pomóc w skutecznej walce z głodem.