
Panie Przewodniczący! Panie Komisarzu! Wybory mogą być sposobem wyjścia z politycznego kryzysu czy politycznego impasu. Mieliśmy takie przykłady w przeszłości w Europie.
Przykładem są wybory w Polsce w 1989 r. To nie były demokratyczne wybory. To były wybory na poziomie politycznego kompromisu, ale nie były one demokratyczne. Były przełomowe, specyficzne i bardzo ważne. Aby wybory mogły pełnić taką specyficzną, pozytywną rolę, muszą być spełnione pewne warunki. Podstawowym warunkiem jest konsekwentne przestrzeganie politycznych porozumień, na mocy których do takich wyborów może w ogóle dojść. Najczęstszą przeszkodą w przestrzeganiu porozumień są kwestie interpretacji ustaleń czy zapisów.
Aby różnice interpretacyjne nie prowadziły do konfliktu, jest potrzebne coś szczególnego, coś mało uchwytnego i mało precyzyjnego. Jest potrzebna dobra wola obu stron sporu, który dotyczy w tym przypadku Hondurasu. Bez dobrej woli obu stron wybory w ogóle się nie odbędą albo nie spełnią nadziei, które są w nich pokładane. Apeluję zatem o dobrą wolę, o myślenie o przyszłości, o minimum odpowiedzialności. Tym bardziej, że w przeszłości zarówno pan Zelaya, jak i pan Micheletti popełnili polityczne i prawne błędy. Wybory są szansą i nadzieją na naprawienie tych błędów. Chyba chcemy, żeby tak się właśnie stało.
Wybory mogą być przełomowe i pozytywne dla demokratycznego Hondurasu. Unia wspiera ten proces i cieszy się z tego. Wszyscy wspieramy ten proces, ponieważ wierzymy, że demokracja i demokratyzacja są wartościami, o które warto zabiegać. Dzisiaj na tej sali Václav Havel mówił, że złu nie można ustępować, bo zło ze swojej natury wykorzysta każdą okazję, każde ustępstwo. Obecna sytuacja Hondurasu jest tymczasowa i nie może długo potrwać. Szansą na zmiany są wybory.