
Panie Przewodniczący! Z dużym zaniepokojeniem przyjąłem doniesienia na temat spotkania ministrów finansów i środowiska, a konkretnie projektu dokumentu końcowego, w którym nie ma rozstrzygnięcia kluczowej kwestii: jak Unia Europejska chce wesprzeć najbiedniejsze kraje świata w ich wysiłkach na rzecz ograniczenia emisji dwutlenku węgla i przystosowania się do zmian klimatycznych?
To rzeczywiście jest kluczowa sprawa. W projekcie dokumentu nawet nie ma powtórzenia kwot, które proponuje Komisja Europejska: że potrzeby krajów rozwijających się w tym zakresie są oceniane na 100 miliardów euro rocznie do roku 2020 i jaki ewentualny wkład Unii Europejskiej miałby być w tej kwocie? Co więcej nie ma decyzji jaki mechanizm współfinansowania ze strony państw członkowskich miałby być wprowadzony, a wiemy o tym, że propozycje w tym zakresie są bardzo różne.
Oczywiście można zrozumieć argumenty, że należy być ostrożnym z konkretnymi deklaracjami, poczekać na propozycje innych państw, szczególnie silnych gospodarczo. Jeżeli jednak Unia chce być liderem jeśli chodzi o walkę ze zmianami klimatycznymi, musi pokusić się o przedstawienie konkretnych propozycji i konkretnych rozwiązań, tym bardziej że część to jest nasza wewnętrzna sprawa, tak jak mechanizm współfinansowania.
Wynegocjowanie sprawiedliwej umowy z krajami rozwijającymi się to nasza powinność. Najbiedniejsze kraje świata w najmniejszym stopniu przyczyniły się do zmian klimatycznych, a jednocześnie ponoszą największe konsekwencje tychże zmian. Znaczne uzależnienie wielu z biednych państw od rolnictwa i od rybołówstwa, a także słaba infrastruktura powoduje to, że one są w bardzo trudnej sytuacji jeżeli chodzi o zmiany klimatyczne. Jak dotąd w ciągu ostatnich czterech lat sama Afryka, najbiedniejszy z kontynentów i jeden z najbardziej narażonych na konsekwencje zmian klimatycznych, otrzymała mniej niż 12 % funduszy, które są dostępne do walki ze zmianami klimatycznymi. W taki sposób nie skłonimy tych państw do zaangażowania się w ten proces.