
Panie Przewodniczący! Przyjęcie traktatu lizbońskiego kończy historyczny proces dużego rozszerzenia Unii Europejskiej o dziesięć nowych państw członkowskich. Proces ten zaczął się w latach dziewięćdziesiątych, a kończy się zgodą na zmiany instytucjonalne, które dostosowują Unię do nowej rzeczywistości.
Przyjęcie traktatu to nowy etap i okazja, aby Unia zrobiła krok do przodu. Instytucje, które będziemy mogli powołać, to tylko szansa i od nas samych zależy, jak tę szansę wykorzystamy. To też dobry moment, aby udowodnić obywatelom sceptycznie nastawionym do projektu europejskiego, że Unia żyje, zmienia się, a przede wszystkim, że reaguje na problemy ludzi. Najważniejsze wydaje się więc zaproponowanie nowej polityki odpowiadającej na wyzwania, przed którymi stoimy. Istnieje jednak obawa, że zamiast skupić się na tym, zdominuje nas dyskusja na temat rozwiązań formalnych i personalnych: kogo wybrać na jakie stanowiska? Nie wolno teraz pozwolić, aby egoizm narodowy, który w dobie kryzysu może się nasilać, podważył szansę, którą ma obecnie Unia. Trzeba przede wszystkim przekonać obywateli, że Unia to nie tylko elity, stanowiska i nadmierna biurokracja, ale również nowe i bardziej skuteczne sposoby rozwiązania ich problemów.