
Pani przewodnicząca! Potencjalne korzyści i możliwości, jakie projekt Google oferuje konsumentom, naukowcom, większości wydawców czy autorów dla zachowania dziedzictwa kulturowego w zasadzie nie podlegają dyskusji. Nie możemy jednak lekceważyć konsekwencji prawnych i na tych, jako przedstawiciel Komisji Prawnej, chciałbym się skupić.
Po pierwsze, warunki jakie trzeba spełnić, są oczywiście jasne. To poszanowanie praw autorskich oraz stworzenie odpowiedniego systemu wypłacania tantiem dla autorów. Niestety projekt Google bazuje na anglosaskim systemie prawnym i północnoamerykańskich realiach rynkowych, które są absolutnie nieadekwatne do porządku w Unii Europejskiej. W związku z czym działania Google’a na naszym terenie natrafiają na przeszkody natury prawnej, ale także etycznej. Google zakłada, że właściciel praw autorskich, który nie chciałby zostać objęty ugodą, jest zobowiązany do powiadomienia o takim fakcie. Jest to oczywiście niezgodne z naszym prawem, które zakłada, że aby skanować i udostępniać książkę należy uprzednio uzyskać zgodę właściciela praw i wypłacić mu należne honorarium.
Kolejną sprawą są tzw. książki osierocone, czyli takie, do których właścicieli praw nie udało się zidentyfikować. W większości państw członkowskich Collecting Societies reprezentują interesy znanych właścicieli praw, jak także i tych niezidentyfikowanych do tej pory, między innymi poprzez zabezpieczanie dochodów ze sprzedaży przez pewien okres na wypadek zlokalizowania właścicieli praw w przyszłości.
Chciałbym także zaznaczyć potrzebę dostosowania europejskich przepisów prawnych w zakresie praw autorskich do wyzwań epoki cyfrowej, jednocześnie w pełni podzielam zdanie komisarzy Reding i McCreevy’ego, a także słowa wypowiedziane dzisiaj przez komisarza Kallasa, że digitalizacja dzieł chronionych prawami autorskimi musi w pełni szanować zasadę praw autorskich, godziwe wynagrodzenie autorów, którzy w największym stopniu mogą skorzystać na dostępie szerokiej publiczności europejskiej do ich dzieł. I tej szansy oczywiście nie możemy zaprzepaścić w Europie.