
Panie Przewodniczący! Ogłoszenie pierwszych od 20 lat wyborów w jakimkolwiek kraju zwykle budzi nasz optymizm. To nadzieja na przeprowadzenie zmian i na demokratyzację. Niestety, chyba niewielu z nas i niewielu z mieszkańców Birmy wierzy, że wybory, które mają się odbyć w tym kraju pod koniec tego roku, będą demokratyczne, uczciwe i przyniosą faktyczną zmianę. Reżim birmański to problem, z którym borykamy się od lat. W naszej rezolucji piętnujemy liczne naruszenia praw człowieka i wolności obywatelskich, które mają w Birmie miejsce na co dzień. Ciągle nie umiemy powiedzieć mieszkańcom Birmy, jak zakończyć bezwzględne poczynania reżimu. Moim zdaniem, tylko wspólne działania mogą przynieść efekty. Wspólne, czyli czyje? Kto miałby je podjąć? Kraje sąsiadujące? Te kraje, które handlują i mają dużą wymianę i finansują pośrednio ten reżim, czyli Rosja i Chiny? Unia Europejska oczywiście, Stany Zjednoczone i ONZ – w tej grupie partnerów można doprowadzić do zmian.