
Pani Przewodnicząca! Sprawa Tybetu i Tybetańczyków jest niestety ciągle ważnym problemem. Nie jest tak źle jak dwa lata temu, kiedy rocznicy powstania w Tybecie towarzyszyły brutalne prześladowania, zabójstwa i tortury. Z drugiej strony nie możemy powiedzieć, że jest dobrze. Kilka dni temu aresztowano uczniów, którzy próbowali obchodzić rocznicę powstania w Gansu i w Kanlho. Tybetańczykom zabrania się działań na rzecz ratowania własnej kultury, tożsamości i religii.
Władze chińskie twierdzą, że Dalajlama to prywatna osoba. Przypomina mi to wysiłki polskich komunistów, którzy 25 lat temu tak samo mówili o Lechu Wałęsie. Mam nadzieję, że zmagania Tybetańczyków zakończą się takim samym sukcesem, jak zakończyły się zmagania Polaków i że prawda zwycięży również w tym przypadku. Dzisiaj w Dharamsali rozpoczyna się 21. spotkanie tybetańskiego zespołu rozejmowego do spraw dialogu tybetańsko-chińskiego. Jest to instytucja, która działa pod nadzorem rządu tybetańskiego na uchodźstwie i ma pomagać w tym dialogu.
Wydaje mi się, że Unia Europejska powinna też zrobić coś, aby ten dialog był prawdziwy. Czasami narzekamy, że niewiele da się zrobić, ale w tym przypadku możemy podjąć konkretne działania i była już dzisiaj o tym mowa. Dlatego tak ważna jest ta nieobecność Rady. Nasze apele są kierowane do Rady, która powołuje specjalnych wysłanników. Ja też się pod tym apelem podpisuję, dlatego że ten postulat był wielokrotnie formułowany w rezolucjach Parlamentu Europejskiego w sprawie Tybetu, aby powołać specjalnego wysłannika, które może mieć realny wpływ na rzeczywisty dialog między Tybetańczykami a Chińczykami.
Jeszcze jedna sprawa: nie mogę zrozumieć, jak to się dzieje, że Chiny będą organizowały kolejne igrzyska olimpijskie w 2014 roku – tym razem będą to igrzyska olimpijskie dla młodzieży – a jednocześnie nie możemy wymóc na Chinach postępów w zakresie praw człowieka. Jest to naprawdę smutne.