JACEK SARYUSZ-WOLSKI – O silną pozycję w Unii musimy dopiero walczyć – „Super Express”
2009-12-01
Wejście w życie traktatu z Lizbony komentuje Jacek Saryusz-Wolski, europoseł PO
Super Express: Czy traktat lizboński to przełom w dotychczasowym funkcjonowaniu Unii czy jedynie drobna korekta?Jacek Saryusz-Wolski: - Ani jedno, ani drugie. To po prostu kolejny etap ewoluowania UE. Traktat przede wszystkim zmienia sposób podejmowania decyzji, co oznacza, że będą one uchwalane na zasadzie większości, a nie konsensusu. Wzmacnia rolę Parlamentu Europejskiego. Powołuje nową służbę działań zewnętrznych - dyplomację europejską oraz urząd Wysokiego Przedstawiciela do Spraw Zagranicznych, czyli - popularnie mówiąc - ministra spraw zagranicznych. Tworzy też urząd Przewodniczącego Rady Europejskiej, co zlikwiduje rotacyjną prezydencję i nada większą stabilność unijnym instytucjom.
Stanowiska, o których pan mówi, obejmą Herman van Rompuy i Catherine Ashton. Jaka będzie ich rola?Traktat nie jest jednoznaczny. Przewodniczący będzie zapewne organizował prace Rady i poszukiwał kompromisu. Nie będzie więc jakimś emblematycznym prezydentem Unii czy Europy, choć tak właśnie bywa nazywany. W przypadku minister spraw zagranicznych dopiero praktyka pokaże, czego możemy się spodziewać. Pani Ashton łączy dwie "dyplomatyczne" funkcje, sprawowane dotąd przez Javiera Solanę w imieniu Rady i Benitę Ferrero-Waldner z ramienia Komisji. Nowa funkcja likwiduje ten dualizm i powołuje wspólną służbę dyplomatyczną.