JACEK SARYUSZ-WOLSKI – Wschodnia flanka Unii jest słabo reprezentowana – „Wprost”
2009-12-06
„Wprost": W Parlamencie Europejskim można usłyszeć, że rząd PO zaniechał walki podczas wyborów prezydenta i wysokiego przedstawiciela ds. zagranicznych UE. Zawaliliście sprawę? Jacek Saryusz-Wolski: Za znakomite posunięcie uważam propozycję polskiego rządu domagającą się przejrzystego charakteru tych rozstrzygnięć, które ostatecznie tylko po części były przejrzyste, a w większej części nie. Niestety, nie wystarczy tylko mieć rację, trzeba jeszcze mieć większość. Polskie stanowisko poparło siedem krajów i miarodajne ośrodki polityczne w innych krajach, ale na finiszu okazało się, że nie mamy większości. Podkreślaliśmy i nadal podkreślamy, że dobrze by było, gdyby na szczytach władzy wykonawczej UE znalazły się osoby o dużej wrażliwości na wschodni wymiar UE. Jeżeli spojrzeć na obsadę trzech głównych stanowisk w UE, śmiało można by ją nazwać koalicją kanału Morza Północnego i Atlantyku: Belgia, Wielka Brytania i Portugalia w osobie przewodniczącego komisji José Manuela Barroso. A gdzie w tym Bałtyk i wschodnia flanka Unii? W UE, która się rozszerzyła na wschód i dla której wymiar wschodni jest coraz ważniejszy, najtrudniejszy pozostaje kierunek wschodni. Sposób doboru władz nie jest tu bez znaczenia.
Mówiło się, że polscy przedstawiciele powinni zaproponować pana kandydaturę na ministra spraw zagranicznych UE. Nie ma pan za złe premierowi, szefowi polskiej dyplomacji, że tak nie zrobili? Rozumiem, że to są komentarze opozycji, i odpowiem na nie tak: bardzo łatwo jest zgłaszać różne postulaty z oddali. Polacy mają bardzo wysokie, bardzo prestiżowe stanowisko, jakim jest stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Kadencja Jerzego Buzka trwać będzie jeszcze dwa lata. >>